poniedziałek, 5 lipca 2010

Frankofil i frankofob...

Dwaj wielcy ludzie XVIII wieku, obaj pochodzący ze swiata niemieckojęzycznego; pierwszy Fryderyk Wielki ubóstwiał francuską poezję (sam póbował tworzyć w tym języku, a biedny Voltaire musiał potem poprawiac i chwalić je) i francuski język w którym czytał i mówił daleko lepiej niż w jego zdaniem prymitywnej niemczyźnie...



Tymczasem Mozart (co zabawnie opisuje Isabelle Duquesnoy w fikcyjnych Wyznaniach Konstancji Mozart, s. 170 - pod październikiem 1782) nie cierpiał Francuzów między innymi za jego złe wspomnienia z tournee do Paryża - gdy był jeszcze młodzieńcem (tylko jako dziecko był w Paryżu oklaskiwany naprawdę) - cieszył się ze wszelkich niepowodzeń Francuskiej armii. Uważał też że język francuski jest okropny a francuskie spiewaczki "drą się na cave gardło i na cały nos" (Mozart, Listy)



to jaki jest w końcu ten język francuski - piękny czy paskudny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz